Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
38 postów 98 komentarzy

Moim zdaniem

Lech Mucha - Pogodny, uczciwy, inteligentny, leniwy konserwatysta.Mężczyzna,katolik,mąż i ojciec, motocyklista. Zawodowo - chirurg, amatorsko - muzyk, pisarz, płetwonurek...

Kilka naiwnych sądów o sąsiadach

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

18-go marca w kilku miastach w Polsce odbyły się, firmowane przez ONR, protesty przeciw zbyt dużej obecności Ukraińców w naszym kraju. Nie były to manifestacje liczne.

18-go marca w kilku miastach w Polsce odbyły się, firmowane przez ONR, protesty przeciw zbyt dużej obecności Ukraińców w naszym kraju. Nie były to manifestacje liczne. Wydaje się jednak, że migracja zarobkowa ze wschodu nie jest problemem, który możemy pominąć milczeniem i przyjąć do wiadomości bez dalszej dyskusji. Należy podejść do niej w sposób możliwie obiektywny, by nie znaleźć się nagle w sytuacji, w jakiej teraz znalazły się kraje Europy Zachodniej.
 
Mit pierwszy:
Ukraińcy w Polsce nie są groźni. Uczciwie pracują, więc nie będą nigdy zagrożeniem.
 
Pierwsze porównanie, które od razu  samo sie nasuwa, to mniejszość Turecka w Niemczech i w innych krajach Europy Zachodniej. Wielu komentatorów protestuje przeciw zrównywaniu Ukraińców, ale też Białorusinów, czy Rosjan, z imigrantami z krajów arabskich argumentując, że różnice kulturowe w odniesieniu do Słowian są mniejsze, a co są tym idzie, także ryzyko mieszkania na wspólnej ziemi jest niższe. No, cóż, nasi przodkowie, o ryzyku zamieszkiwania wspólnej ziemi z ukraińskimi sąsiadami przekonali się bardzo boleśnie. Ale o tym powiedziano już tyle, że niczego nowego nie napiszę. Trzeba jednakże zgodzić się z tym, że podobnie jak Ukraińcy do Polski dziś, tak Turcy do Niemiec kilkadziesiąt lat temu, przybywali by pracować.Turcynie uciekali przed wojną, tylko szukali miejsca do życia, do pracy.  Co jednak nie oznacza, że mieli zamiar się wtopić w niemieckie społeczeństwo. To, że jakaś nacja przyjeżdża gdzieś nie po to, by zyskać "socjal", ale za pracą i bardzo ciężko pracuje, nie znaczy, że asymilacja sie powiedzie. Oprócz przykładu tureckiego, przywołać można też status przybyszów z Dalekiego Wschodu, choćby Wietnamczyków. Jednak jeszcze gorsze jest to, że - jak mogliśmy się przekonać ostatnio - tę niezasymilowaną mniejszość można bardzo łatwo wykorzystać do uzyskania celów niezgodnych z interesem gospodarza. Pamiętajmy, że 300 000 Turków w Holandii wystarczyło Erdoganowi , by doprowadzić do zamieszek na ulicach. Prawdopodobnie wpłynęło to na wynik wyborów parlamentarnych! Założę się, że nowy sułtan turecki nie powiedział w tej kwestii ostatniego słowa.
 
W ten sposób dotarliśmy do mitu drugiego:
Ukraińcy są przedstawicielami tej samej kultury, bo są chrześcijanami, muzułmanie w Zachodniej Europie, to jednak coś całkiem innego. Ukraińców łatwo będzie zasymilować.
 
Aby zobaczyć jakie są zagrożenia związane z mniejszością ukraińską można też przyjrzeć się sytuacji krajów, w których mniejszość taka żyje od pokoleń. Na tej podstawie można wysnuć pewne wnioski i przewidzieć jak skuteczne będą procesy asymilacyjne. Pośród  wielu krajów, które po II WŚ przyjęły ukraińskich emigrantów, w tym ludzi współpracujących z nazistowskimi Niemcami, była Kanada, gdzie liczebność ukraińskiej diaspory oceniana jest na około milion osób. W USA jest ich jeszcze więcej, ale ze względu na liczebność społeczeństwa Kanadyjskiego, porównanie do naszej sytuacji jest bardziej adekwatne. Można łatwo się przekonać, przeszukując sieć, że Ukraińcy w Kanadzie stanowią bardzo dobrze zorganizowaną społeczność, utrzymującą świadomie swą odrębność kulturową, pielęgnują tradycje, w tym tradycje nacjonalistyczne, utrzymują swoje własne szkoły, cerkwie, domy kultury, czasopisma, itd. Wielu ludzi pochodzenia ukraińskiego piastowało lub piastuje wysokie stanowiska we władzach i administracji, co świadczy o wsparciu, jakiego potrafią sobie nawzajem udzielać. Kanadyjscy Ukraińcy mieli swój udział w wydarzeniach Majdanu. Oczywiście, w USA i Kanadzie specyfiką żyjących tam społeczeństw jest to, że - z wyjątkiem Indian - każdy skądś przyjechał, ale poparcie jakiego Ukraińcy sobie wzajemnie udzielają o czymś świadczy!
 
Mit trzeci:
Potrzebujemy pracowników z Ukrainy, bo brakuje nam rąk do pracy.
 
Pewnie wszyscy czytający te słowa słyszeli o groźbach, jakich użyli pracodawcy wobec niepokornych pracowników w SSE w Mielcu. " Jak wam się nie podoba, to znajdą się na wasze miejsce Ukraińcy..." Problem taniej siły roboczej nie jest wyłącznie problemem braku polskich rąk do pracy, ale wiąże się z możliwością szantażu, wobec pracujących Polaków, którzy chcieliby na danych stanowiskach pracować, ale na przykład nie zgadzają się z rażąco niskimi zarobkami, albo z nieprzestrzeganiem Kodeksu Pracy lub przepisów BHP. Ze względu na pogarszające się dla Polaków warunki w Wielkiej Brytanii, jest szansa, by nakłonić wielu rodaków do powrotu. Ale nie pustymi obietnicami, tylko realnymi i szybkimi zmianami w gospodarce, przede wszystkim obniżeniem kosztów pracy i zmniejszeniem obciążeń podatkowych! Nie można zmarnować tej szansy!
 
Stanisław Michalkiewicz przywołuje często zdanie wygłoszone przez prof. Miltona Friedmana jeszcze w 1990 roku: "Polska nie powinna naśladować bogatych krajów zachodnich, bo nie jest bogatym krajem zachodnim. Powinna naśladować rozwiązania, jakie bogate kraje zachodnie stosowały u siebie, gdy były tak biedne, jak Polska." Ja dodałbym do rady Miltona Friedmana jedno zastrzeżenie:
 
Możemy naśladować kraje Europy Zachodniej w tym, co robiły, gdy były w sytuacji takiej, jak my dziś, ale nie we wszystkim!
 
Mamy szansę bardzo uważnie sprawdzić, jakie były skutki działań, które chcemy powtórzyć!
 
Jesteśmy dziś w sytuacji, w której wiele lat temu znajdowała się Europa Zachodnia. Tak jak wtedy tam, tak dziś u nas brakuje rąk do pracy, a spada dzietność. Czy na pewno powinniśmy pójść tą samą drogą? Czy nie lepiej szybko i zdecydowanie poprawiać warunki pracy i w ogóle warunki życia, zachęcając młode  Polki rodzenia dzieci i pozostania w kraju, a tych co już wyjechali - do powrotu wraz z urodzonymi tam dziećmi. Czy na pewno należy szukać taniej siły roboczej za wschodnią granicą? Widzimy, że kolejne rządy idą na łatwiznę i zamiast zadbać o przyszłość naszych dzieci, pozwalają na sprowadzenie tanich pracowników ze wschodu, ze wszystkimi tego niebezpiecznymi i niekorzystnymi konsekwencjami! Ale czy wiedząc, jak to się dla Zachodu skończyło, powinniśmy na to pozwolić?
 
Lech Mucha
 

Tekst ukazał sie w tygodnikuPolska Niepodległa(29.03.2017.) 

KOMENTARZE

  • Autor
    //tak dziś u nas brakuje rąk do pracy//

    To w końcu jak jest? Uznajemy, że powinniśmy pracować w "czynie społecznym" i wyciągamy wniosek o braku rąk do tych prac?
    Dobrze, że już im zaczynają nie wystarczać zarobki w Polsce i szukają na Zachodzie... Może jeszcze zmniejszyć wynagrodzenia to i inni wyjadą ;-)
    Daje 5* bo temat ważny (nie z litości ;-)

    Pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031